If I stay - czyli co myślę o tym filmie
DZIENNIK, Uncategorized

If I stay – czyli co myślę o tym filmie

A gdybyś tak w wypadku stracił wszystkich, których najbardziej kochasz, co wtedy byś zrobił?
UWAGA! NOTATKA ZAWIERA SPOILER!!! JEŚLI NIE OGLĄDAŁEŚ FILMU, A ZAMIERZASZ – NIE CZYTAJ!

Chciałam obejrzeć film IF I STAY już kilka razy. Przypomniałam sobie o nim, gdy przypadkiem znów trafiłam na jego fragment oglądając video zmontowane przez kogoś do piosenki Toma Odell. Chciałam by był to mile spędzony czas przy filmie i powiem wam, że był.

If I stay – czyli co myślę o tym filmie

Nie spodziewałam się tak dobrego filmu. Niby zwykła historia, ale urzekła mnie jej prostota. Jest fabuła jak każda inna, Mia – nieśmiała dziewczyna i Adam – popularny chłopak, których połączyło głębokie uczucie. I w końcu udało się, chyba pierwszy raz, pokazać w filmie coś, co mogłoby się wydarzyć w normalnym świecie. Udało się przedstawić nastolatków, takich, jakich jest pełno w każdej szkole. Nie przerysowali dziewczyny robiąc z niej obdartego, potarganego kocmołucha, a chłopak był zwykłym chłopakiem, a nie zadzierającym nosa bufonem, który nagle pod wpływem olśnienia zmienia się w cudownego kochającego chłopaka. Dodatkowo obrazu nie zaśmieca żadna, typowa dla takich filmów, drugoplanowa kobieca postać, która robiłaby wszystko by zniszczyć miłość głównych bohaterów. I samo to jest już na wielki wielki plus.

Jednak co innego mocno przykuło moją uwagę. Zwróciliście uwagę jak twórcy przedstawili rodzinę dziewczyny? Cudowni, ciepli i zabawni rodzice, którzy poza tym, że są rodzicami, są także ludźmi i tak jak ludzie popełniają błędy. Kochający dziadkowie i przyjaciele rodziny, ważni, obecni i naturalnie występujący w przyrodzie. Tak jak to bywa w normalnych domach. Ten film, to nie jest historia miłosna pomiędzy Mią i Adamem. To film o uczuciach ogólnie, o relacjach z ludźmi, z rodziną, z osobami, które kochamy.

emocje jako główny bohater

Nie starczyłoby mi słów by opisać jak bardzo w tym filmie spodobała mi się ta prostota, ta zwyczajność jaka jest normalna dla nas, zwykłych ludzi. Te ukłucie lekkiego żalu, że nie miało się takiego pięknego domu i otucha, że takie rodziny istnieją. Ten film lubi się za to, że można się z nim utożsamiać, z główną bohaterką, bohaterem, z samą historią. Pokazuje nam on życie ludzi, którymi moglibyśmy być i szereg emocji, których doznajemy codziennie… miłość, złość, gniew, przerażenie, zagubienie.

I jeśli już miałabym się do czegoś przyczepić, to jest to tytuł, polski tytuł. Bardzo często przetłumaczone tytuły są nietrafione i nieadekwatne do treści filmu. Tutaj mamy Zostań, jeśli kochasz. Co to w ogóle ma być, ultimatum? Przecież nie o tym jest film, nie ma tam postawionego żądania, jedynie pragnienia moje, twoje, naszych bliskich. Czy nie dało się zostawić tytułu oryginalnego Jeśli zostanę, nie brzmi wcale źle, prawda? A oddaje dokładnie to, co zawiera cała ekranizacja. Sam film dla mnie jest w sumie zaskoczeniem, na prawdę nie spodziewałabym się tak fajnego, choć zwykłego filmu. Całkiem możliwe, że kiedyś jeszcze do niego wrócę. Zachęcam was do sięgnięcia po niego, sprawdzi się idealnie na szary zimny, jesienny wieczór :)

P.S. Dla chcących zgłębić temat i czytaczy, we wrześniu 2014 została wydana książka Zostań, jeśli kochasz, a w styczniu tego roku jej kontynuacja Wróć, jeśli pamiętasz. Obie książki zostały wydane nakładem Wydawnictwa Nasza Księgarnia.
Previous Post Next Post

You Might Also Like