kilka dobrych rad od perfekcyjnej pani domu
DZIENNIK

Kilka dobrych rad od perfekcyjnej pani domu

Po przeprowadzce do Hiszpanii okazało się, że mam mnóstwo czasu. Z jednej strony nie było to wielkim zaskoczeniem, byłam przygotowana na to, że przez jakiś czas nie będę pracowała, a mimo wszystko zostałam zaskoczona. W trakcie pierwszych miesięcy zdążyłam też dowiedzieć się kilku przydatnych rzeczy na swój temat.

Pierwsze odkrycia, pierwsze wnioski

Pierwszą było odkrycie, że mimo tkwiącego we mnie śpiocha wolę wstawać rano. Wtedy dzień ma jakiś swój lepszy rytm, kręci się i zwykle owocuje czymś z czego można się cieszyć, w przeciwieństwie do samotnych pobudek o 12 i całej reszty dnia w pidżamie. Kolejnym zaskoczeniem było to, jak bardzo nie potrafię zorganizować swojego czasu. Wiecie jak to jest kiedy pracujący mówi do znajomego bezrobotnego: ale Ci fajnie, jak bym miał tyle wolnego, to zrobiłbym tyle rzeczy…, taaa, tylko, że to jest nasze własne wyobrażenie, które z rzeczywistością ma raczej niewiele wspólnego.

Dostałam wreszcie szansę, by dorosnąć. Tak właściwie, to samą dorosłością dostałam już bardzo dawno po głowie, kiedy to przemykałam ciemnymi korytarzami przestrzeni wspólnej, ale to stare czasy. Dawno i na szczęście nie prawda.

Prawdziwą szansę dostałam dopiero tutaj, po przeprowadzce. Szansę by cieszyć się z tego i okazję, by sprawdzić, czy ja tak naprawdę potrafię funkcjonować jako swoja własna perfekcyjna pani domu. Wtedy dowiedziałam się kolejnych dwóch rzeczy:

1. To nie jest takie trudne.

2. To nie jest takie proste.

Idiotyczne? Niekoniecznie, jeśli tylko pomyślicie co składa się na to, by funkcjonować w jakiejś konkretnej swojej przestrzeni, jakie ma się względem tego ambicje, jakie przekonania i jak bardzo odbiega to od rzeczywistości, wtedy zrozumiecie :)

Wiecie, taka pani swojego czasu i miejsca. Niby takie nic, podstawy, każdy to potrafi, umie, powinien umieć. No właśnie. Takie sprzątanie na przykład, nic wielkiego, odkładanie rzeczy na miejsce. Każdy wie do czego służy zmiotka i mop czy ściera jak za dawnych czasów, na kolana i jedziesz. Jednak okazało się, że im dalej w las tym ciemniej. Nagle oczywiste oczywistości stały się nie tak oczywiste. Znalazły się zakamarki o których istnieniu nikt w domu nie wiedział, a tu plama jakaś, a tu coś tam i zonk.

Na ratunek!

Z czasem coś tam do głowy człowiekowi weszło i zostało. Najpierw #pomyślałosie, a potem #znalazłosie konkretną pomoc i rozwiązanie (nie wiem jak wy, ale ja lubię wszystkie łosie). NIEBAŁAGANKA, czyli taka studnia wiedzy na temat sprzątania i nie tylko, polecam uzupełnić swoją wiedzę. Nawet nie spodziewacie się ile jeszcze macie do posprzątania. No bo kto wpadłby na to by wyprać pralkę?

Innym, ważniejszym aspektem jest gotowanie. Zawsze mnie do tego ciągnęło, lubię jeść smacznie i dużo, a mimo to, wyszłam z domu bez jakiekolwiek wiedzy. Jak się robi ciasto na pierogi, racuchy czy rosół bez kostki rosołowej? Stojąc w sklepie ma się wrażenie jak by już wszystko dawali w czymś. Sos w proszku, rosół w kostce, no wszystko fajnie ale gdzie jest jedzenie? Na moje szczęście ciasta na pierogi nauczyła mnie przed samym wyjazdem siostra (dziękuję siostra ;) ), no a całą resztę przyswajam dzięki Kwestii Smaku i Filozofii Smaku. I tak to jakoś poszło, może dwa razy dłużej, może nie tak dobrze za pierwszym razem, ale z czasem coraz lepiej i smaczniej!

ciasto-marchewkowe

Co dalej…

Teraz jak marchewka w domu zostanie, to zaraz w kilka minut się robi pyszne i pachnące ciasto marchewkowe czy chlebek bananowy. Nadal też jest całe mnóstwo rzeczy za które jeszcze się nie zabrałam, by nie zepsuć, ale wszystko w swoim czasie. Marzy się wielki robot kuchenny co ukręci ciasto na pączki czy makaron zrobi. Sokowirówka z prawdziwego zdarzenia, co można do niej wrzucać wszystko całe, a ona naleje mi do szklanki pyszny sok, a nie zrobi pożar w kuchni.

I jeszcze tyle jest do nauczenia i poznania, ale jeśli tak jak ja stawiacie swoje pierwsze kroki w jakiejś tam nowej roli (a trzeba przyznać, że ja stawiam swoje bardzo późno), to chcę Ci powiedzieć, żebyś się nie martwił. Wszystko się da, jeśli się chce. A przecież my chcemy, prawda?

PS. Zdjęcie tytułowe to chleb pełnoziarnisty z piekarnika z przepisu od Natalii z Jest Rudo, zdjęcie dwa to ciasto marchewkowe z Kwestii Smaku ;)

Previous Post Next Post

You Might Also Like