w-dłoniach-mandarynki
DZIENNIK

Jak ugryźć wegetarianizm? Czyli nasz miesiąc bez mięsa.

Nigdy nie chciałam być wegetarianką. To znaczy, nie żebym jakoś specjalnie o tym myślała, czy zastanawiała się nad taką opcją, po prostu odkąd pamiętam zawsze bardzo lubiłam mięso. Mięso zawsze było obecne w naszym domu. Dziadkowie hodowali świnki, króliki, kury z których babcia czy ciocia robiły potrawkę, rosół czy kotlety, którymi się zajadałam będąc na wakacjach. Całkiem zwyczajne posiłki.

Pierwsze kroki w kuchni

Bardzo późno weszłam do kuchni by przygotować sobie coś więcej niż herbatę czy jajecznicę. Kuchnia w naszym mieszkaniu była tak mała, że nawet lodówka stała w dużym pokoju. Nie było tam miejsca na eksperymenty, a ponieważ moja mama nie cierpiała gotować, nie nauczyła mnie tego.

Do dzisiaj pamiętam weekendowe frytki, które robiły moje siostry w czasie gdy mieszkało nas w domu naprawdę dużo. Zapach przypalonego oleju i wielkie talerze frytek zjadane późno w nocy. Później przez jakiś czas odkrywałam nowe smaki, kiedy gotowała moja najstarsza siostra. Do dzisiaj uważam, że były to najlepsze obiady jakie jadłam.

To czego nie widać na talerzu

W czasie gdy już przeszłam na swoją kuchnię mieszkając razem z W, na prawdę zainteresowałam się tym co jem i co kładę na swój talerz. Okazało się, że lubię gotować, lubię testować nowo wyszukane przepisy, trochę eksperymentować. Od czasu gdy przyszedł bum na zdrowe jedzenie, bycie fit i w ogóle wszystko co zdrowe, miałam szansę przyjrzeć się jeszcze uważniej temu co gotuję i rozwinąć się w kuchni. Zauważyłam też, że z grupy czerwonych mięs tylko wieprzowina czasem jeszcze trafia na nasze talerze.

Powoli odkrywałam te wszystkie magiczne nasionka i strączki. Zaczęłam sięgać w sklepie po rzeczy których wcześniej nigdy nie przygotowywałam i choć w naszym menu nadal pojawiało się mięso, to jednak kilka posiłków w tygodniu było tylko warzywnych. Przypomniałam sobie o kaszach, które ostatnimi razy jadłam jak byłam jeszcze dzieckiem. Pokochaliśmy też jednogarnkowe dania, które przygotowujemy teraz regularnie, no i zupy.

Jak ugryźć wegetarianizm? Czyli miesiąc bez mięsa

3 wskazówki, jak ugryźć wegetarianizm

  1. Jeśli jesz mięso siedem dni w tygodniu, nie staraj się go usunąć z jadłospisu od razu całego na raz. Zacznij stopniowo zastępować mięso w posiłkach i jeść go mniej. Na początku nawet dwa dni bez mięsa, to już sukces!
  2. Szukaj prostych przepisów. Zwłaszcza na początku jest to ważne. Jeśli od razu weźmiesz się za coś trudnego, szybko można się zniechęcić.
  3. Nie rób nic na siłę. Pomyśl dlaczego tak na prawdę chcesz się pozbyć mięsa z posiłków. Jeśli czujesz, że masz ochotę na mięso, zjedz je. Wszystko jest dla ludzi.

ReEwolucja

Nie ma magicznego środka ani siły, która mogłaby zmusić kogoś do niejedzenia mięsa. Wszystko zależy od człowieka. Wiadomo, jedni będą klaskać i gratulować, a inni pukać się w głowę. Jednak wybór jest nasz. Dla nas przyszedł taki czas i postanowiliśmy spróbować. Tak po prostu. Na pewno w jakimś stopniu wpłynęły na nas obejrzane dokumenty takie jak Cowspiracy, Forks over Knives czy What the Health (wszystkie do obejrzenia na Netflix). Zaczęliśmy o tym myśleć trochę więcej, a sprzyjające warunki spowodowały, że ta zmiana przyszła niemal naturalnie, bez wyrzeczeń i żalu, że na obiad nie będzie kotleta. Wszystko jest wyborem, my wybraliśmy jedzenie bez mięsa. Nie mogę uwierzyć, że mija prawie drugi miesiąc, a przecież tak naprawdę wszystko jeszcze dopiero przed nami.

***

A jak wy co o tym myślicie? Próbowaliście zmiany na wegetarianizm albo jeszcze wyżej na weganizm? Z nami to jest tak, że o ile zrezygnowanie z mięsa nie było jakąś trudnością, tak pożegnanie się z jajkami, serem czy miodem byłoby ciężkie. Nie wyobrażam sobie zimowych wieczorów bez herbaty z miodem i cytryną czy poranków bez pasty jajecznej z awokado do kanapek. Pewne rzeczy się nie zmieniają.

Miłego dnia :)

Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Nie jem mięsa dużo a powiedziałabym, że mało. Jednak chyba nie umiałabym obejść się bez piersi z kurczaka – to całe moje życie <3 A tak na serio to chyba mam za mało czasu żeby się nad tym zastanowić. Nie myślenie wydaje się na tą chwilę najrozsądniejszym wyjściem.

    Jajka?? Nie ma szans – jadłabym same jakbym tylko na nich przeżyła xd ;)

    • Powiem Ci, że też myślałam, że nie da rady się obejść bez piersi, ale w sumie jakiś czas jedliśmy praktycznie tylko ją z mięsa, aż w końcu raz kupiłam z indyka i też była ok, ale potem jakoś tak nudno się z tą piersią zrobiło, a okazało się, że z warzyw można tyle różnych rzeczy przygotować (łącznie z kotletami), że spróbowaliśmy. Bez żadnego planowania jadłospisu i innych takich. Z czasem do-edukowałam się, że jak się zamarynuje tofu to może dobrze smakować ;) Dużo zawdzięczam Marcie z jadlonomia.com, co chwilę gotuję coś z jej bloga.

      Jeśli i tak jesz mało mięsa, to możesz spróbować jest tydzień na tydzień, jeden z, a jeden bez ;) No, a z tymi jajkami to masz rację, nie ma śniadań bez jajek! :D