wrażenia z wystawy vogue like a painting
DZIENNIK

wrażenia z wystawy Vogue like a painting

Cześć ludziki, jak widzicie życie nadal ważniejsze niż Internety. Oczywiście, że obiecywałam sobie pisać jednak i tym razem nie wyszło, ale wiecie co, nie żałuję. Swoich bliskich widzę czasem tylko raz do roku. Za mało, za krótko, a po ich wyjeździe zrobiło się jakoś tak za cicho. Te trzy tygodnie dały nam wiele śmiechu i wspomnień, o których będziemy myśleć jeszcze długo, i które będą nas grzać w zimę gdy ubrani po szyję będziemy siedzieli na kanapie z kubkiem gorącej herbaty „hej, pamiętacie +45 stopni w Madrycie i kolejkę na 300 osób do muzeum, eh kiedy to było ;)”.

Jak to się stało?

Nie wróciłam do was jednak z niczym. Chciałam się z wami dzisiaj podzielić niezwykłą wystawą zdjęć z VOGUE. Na wystawę udaliśmy się do muzeum Thyssen-Bornemisza w Madrycie. Za sprawą zrządzenia losu znalazłam się na Twitterze we właściwym momencie kiedy wyskoczył tweet na temat organizowanej wystawy, później nastąpił szybki research i już wiedziałam, że muszę to zobaczyć.

Yelena-Yemchuk-Carmen-in-Kyoto-no-7-2008

Yelena Yemchuk, Carmen in Kyoto no 7 – Jedno z moich ulubionych zdjęć z wystawy, myślę, że to przez ten Japoński akcent ;)

Wrażenia z Vogue like a painting

Kocham zdjęcia, robić, oglądać, czasem też coś namaluję i choć moda, to nie mój konik, to tak naprawdę nie o modę tu chodziło, a o sztukę. Wrażenia były niesamowite, prace zachwycające, a sama wystawa kameralna. Przechadzając się od jednej pracy do drugiej razem z siostrą rozprawiałyśmy nad trudami pracy modelki. Nikt mi nie powie, że to tylko zwykłe wdzięczenie się do obiektywu. Myślę, że wystarczy jak każdy z nas pomyśli ile musi się nagimnastykować by zrobić sobie zdjęcie, które będzie się podobało nam samym, a co dopiero sprostać czyjejś wizji.

Yelena-Yemchuk-Carmen-in-Kyoto-no-4-2008

Yelena Yemchuk, Carmen in Kyoto no 4 – i drugie z ulubionych

Zdjęć niestety mam tylko kilka, przed samym wyjazdem do Madrytu miałam bliskie spotkanie z falami i wiatrem Tarify, które porwały mi okulary, dlatego też przez ten miesiąc trochę ślepię, a we wrześniu czeka mnie wizyta u optyka. Trzymajcie kciuki by był mój model oprawek, bo tak ciężko mi coś dobrać, że bardzo zależy mi na takich jak poprzednio.

O wystawie, o albumie

Wystawa trwa jeszcze do 12 października więc jeśli wybieracie się na wakacje lub choćby weekend do Madrytu, to koniecznie odwiedźcie Muzeum Thyssen-Bornemisza. Wejście na tą jedną wystawę kosztuje 7€. Więcej informacji znajdziecie na stronie poświęconej wystawie VOGUE like a painting.

VOGUE-like-a-painting-wystawa-Madryt-muzeum-Thyssen-Bornemisza

Natomiast jeśli nie będziecie mieli okazji odwiedzić Madrytu, a interesujecie się fotografią, tudzież modą i lubicie albumy, to na stronie muzeum Thyssen-Bornemisza jest do kupienia album z wystawy w języku angielskim i hiszpańskim. Album jest uzupełnieniem wystawy, ponieważ znajdują się w nim zdjęcia niewystawione w muzeum i odwrotnie, kilku zdjęć z wystawy nie ma w albumie. Trochę ubolewałam z powodu braku zdjęcia z aktorką Heleną Bonham Carter, które bardzo mi się podobało i nie znalazło się w publikacji. Wybaczam, bo w sieci jest cała masa jej zdjęć, pięknych zdjęć. Album, jak możecie zerknąć na dole, jest wydany w eleganckiej, szarej oprawie z materiału. Do ideału brakuje mu tylko tytułu na grzbiecie, ale zawartość rekompensuje to niedociągnięcie.

album-VOGUE-like-a-painting-bilety-ulotka-pocztówki-pamiątki

To mój pierwszy album i myślę, że nie ostatni. Bardzo długo czaiłam się na jakikolwiek, a teraz oglądam w kółko. Moje ulubione zdjęcia to:

  1. Horst P. Horst (bez tytułu, 1951)
  2. Paolo Roversi (Olga, Paris, 1994)
  3. Clifford Coffin (bez tytułu, 1949)
  4. Patrick Demarchelier (Christy, New York, 1992)
  5. Nick Knight (Jil Sander Campaign, S/S, 1992)
  6. Glen Luchford (Kate in New York, 1995)
vogue-like-a-painting-album-ulubieni

źródła: fashion.telegraph.co.uk, pinterest.com, likeapainting.vogue.es, demarchelier.com, artpedia.tumblr.com, eatkate.tumblr.com

Wszystkie z pokazanych wyżej zdjęć są ze starszych lat, sama zwróciłam na to uwagę dopiero podczas pisania. Te zdjęcia mają jakiś taki swój klimat, takie stare czasy, dziwne uczucie ale do takich klimatów mnie zawsze ciągnie. Polecam każdemu z czystym sumieniem. Cena albumu to 28,5€. Dajcie też znać w komentarzach czy macie swoich ulubieńców, album który warto zobaczyć, a może ulubionego fotografa?

Previous Post Next Post

You Might Also Like