DZIENNIK

minimalizm książkowy

Minimalizm to teraz taki top temat. Porozmawiajmy więc o minimalizmie książkowym. Czy można pogodzić chęć posiadania z minimalizmem? W miłości do książek dochodzimy do takiego momentu, kiedy przestajemy zauważać wady naszego partnera. Rodzina i znajomi chcąc sprawić nam przyjemność, przynoszą w darze kolejne książkowe skarby, a my odurzeni zapachem nowych stron, nie zwracamy uwagi na to, że to książka miała być dla nas, a nie my dla niej.

Ilekroć wchodzę do księgarni, zawsze znajdzie się coś, co chcę mieć. Nawet teraz gdy nie operuję językiem hiszpańskim i wiem, że zrozumiałabym może 5 słów na stronie, to ciężko się powstrzymać. Po pewnym czasie, z braku miejsca na kolejne książki, zaczęłam przyglądać się regałowi, po czym zdjęłam z niego kilka pozycji, za które nigdy się nie zabrałam.

W moich wyobrażeniach o idealnym domu, od dawna jest przewidziane miejsce na biblioteczkę, w której miejsce zajmą książki tylko wybrane. Wspominałam nawet o tym w poście o tym jak sprawnie uporać się z przeprowadzką. Zawsze to wiedziałam, dlatego zdziwiła mnie myśl jak znowu mało teraz o tym myślę, gdyż właśnie teraz jest czas na jej tworzenie.

Jak stworzyć idealną biblioteczkę, sprzątnąć na półkach lub zrobić miejsce na nowe książki? Warto pozbyć się:

  • niedokończonych książek – czyli tych, którym kilkakrotnie dajesz szanse i nigdy nie możesz przeczytać do końca;
  • książek, za które nigdy się nie zabrałeś – najczęściej takich, które otrzymuje się jako niezbyt trafiony prezent lub z których  się „wyrosło” przed przeczytaniem;
  • książek przeczytanych, do których nie wrócisz – to np. głupiutkie książki, które się przeczytało bo były krótkie, lekkie, czasem nijakie; po prostu nic nie wnoszące;
  • niepełnych serii lub zastąpionych – czyli takich, gdzie do pełnej serii brakuje ci jednej lub kilku części, których już nie kupisz, bo kupiłeś pełne jednotomowe wydanie lub zastąpiłeś niepełną serię *lepszym/nowszym/ładniejszym (*niepotrzebne skreślić) wydaniem;
  • książek tematycznych – np. kucharskich jeśli z nich nigdy nie korzystasz, jak ja;
  • książek ze spadku – czyli książek podrzuconych jak kukułcze jajo, bo ktoś się przeprowadzał, bo już nie używa, „a może tobie się przydadzą”, książki które przygarnęliśmy, ale nigdy nie weźmiemy do ręki.

Jeszcze raz przyjrzałam się dokładnie książkom, które mam i zastanowiłam się,  których czytanie sprawiło mi przyjemność, do których lubię wracać, co ogólnie lubię czytać i wyłonił się obraz biblioteczki marzeń. Podzieliłam to wszystko na kategorie, by na przyszłość rozważniej wybierać pozycje „do kupienia”. Teraz już wiem, że w mojej biblioteczce będzie miejsce na ukochanego przeze mnie J. Carrolla, na klasykę, na kilka tomików Szekspira, mały dział związany z botaniką, z religiami, mitami i legendami, którymi nadal się interesuję. Spory dział literatury dziecięcej, bo zbieram bajki ze starej serii z krasnalem, te które sama miałam będąc dzieckiem. Zaraz obok znajdą się Baśnie Braci Grimm, dział z komiksami i mangą plus kilka biografii i albumów. Do całej tej kolekcji dojdzie jeszcze sporo książek SF wraz z literaturą faktu i reportażami należących do mojego partnera, po które również czasem sięgam, rzadko kiedy się rozczarowując.

Kolejne kroki

By zaoszczędzić, wybieram teraz książki audio lub ebooki, które mogę zdobyć z darmowych źródeł, jak na przykład całą klasykę. Zanim kupię papierowe wydanie, mogę przekonać się, czy wybrana książka będzie wartościowym dodatkiem do tworzonej kolekcji. Jeśli czegoś nie ma za darmo, to zawsze jest stara dobra biblioteka, czasem coś znajdzie się u znajomych lub ostatecznie kupię elektroniczną wersję, wiedząc, że jeśli książka skradnie mi serce, na mojej półce pojawi się jej papierowy odpowiednik.

Książki, które zalegają w domu, a których nie chcę włączać w kolekcję, zostawiam w punktach do bookcrossingu. Czasem coś uda się oddać, lub z kimś wymienić albo zrobić prezent, przeczytana tylko raz książka jest praktycznie jak nowa. Przekonałam nawet partnera, by nie kupował książek na ślepo, wybierał i zostawiał te, które mu się naprawdę podobają.

W minimalizmie nie chodzi o to by mieć mało, tylko o to by mieć dokładnie to, co się chce.

Kolejny raz okazało się, że by mieć wkoło siebie porządek, trzeba mieć porządek w głowie. Najlepszym przyjacielem czytacza minimalisty wciąż pozostaje czytnik, przynajmniej do dnia, w którym będzie mógł się cieszyć swoją idealną domową biblioteką.

PS. Stwórz i trzymaj w zanadrzu listę książek, które chcesz mieć, których Ci jeszcze brakuje do kolekcji albo takich na które aktualnie nie możesz sobie pozwolić, nigdy nie wiadomo kiedy i kto zapyta co byś chciał dostać, co sprawiłoby ci radość. Warto wtedy być minimalistą i wiedzieć czego się chce ;)
Previous Post Next Post

You Might Also Like

  • Justin Case

    Nie tak łatwo pozbyć się książek, nawet jeśli wiemy że są zbędne ;)