DZIENNIK

Monologi

Dziś nie będzie zbyt poetycko. Znacie MONOLOGI? Nie, nie chodzi mi o te tworzone w waszych głowach. MONOLOG to osobnik występujący w przyrodzie. Dzisiaj przyszłam was przed nim ostrzec. MONOLOGI potrzebują odbiorcy. Was. Ciebie i mnie. Te osobniki mogą przyjąć każdą postać. Nie są jednak tymi za kogo się podają i nader wszystko potrzebują mieć swoją widownię. Żyją w swoim wyimaginowanym świecie, kreując swój własny system, wierząc tylko w jedną objawioną prawdę – SIEBIE. Wiecie o kim piszę prawda? Ile razy siedzieliście na przeciw MONOLOGA?

Niby zwykła osoba, niby zwykła rozmowa…

Ofiarę łowi na przyjazny uśmiech i niewinne pytanie „co słychać?”. Jakoś w ciągu 10 minut zaczynasz się orientować, że to nie spotkanie towarzyskie, nie przyjemna rozmowa, to MONOLOG prowadzący swój monolog. Wtedy już nic Ci nie pomoże. Wypowiesz swoje zdanie – nic, zaprzeczysz – nic, zgodzisz się – nic, sprowokujesz – nic, wyjdziesz (dosłownie z kawiarni czy wirtualnie zamykając komunikator) – nic! MONOLOG dalej się toczy.

Teraz mnie to bawi, ale złapana gotowałam się od środka. Nie z powodu wypowiedzianych w moją stronę słów, o nie, ale dlatego, że dałam się nabrać. Uczcie się więc na moich błędach i zapamiętajcie – MONOLOGI się nie zmieniają, a narcyzmu nie da się leczyć. Na widok takiego uciekajcie gdzie pieprz rośnie i nie dajcie się wabić byle przyjaznym uśmiechem.

MONOLOG prędzej czy później objawi swoje ciemne oblicze. Wyleje przed wami wiadro pomyj i każe się w nim wykąpać. Nie dajcie się. Nie warto.

Na koniec ZŁOTA RADA: Żyj i daj żyć innym!

Słyszycie MONOLOGI, to do was!

Previous Post Next Post

You Might Also Like