INACZEJ

Nic.

Nie mam odrostów i rozstroju nerwowego. Nie mam w sobie złości, która mogłaby przerodzić się w gniew i jak zerwany z łańcucha pies ugryźć sąsiada w nogę. Nie mam cierpliwości w nierobieniu niczego. Nie mam myśli – mało nie mam. Nie mam małych radości i olbrzymich smutków, bo każda moja radość jest wielka, a każdy smutek do pokonania. Nie mam kołtunów w głowie, kłębiących się chmur płynących po płaskim niebie z plastra na dziecięce rany. Nie mam wspomnień złych, nauczyłam się je zamykać w szufladzie z napisem CUKIERKI bo w głębi każdy z nas wie, że cukierki to prawdziwe zło. Nie mam weny śpiewającej mi co rano do ucha jak grecka muza. Rozkapryszona mała dziewczynka, córeczka swojego ego, księżniczka pojawiająca się na balu próżności i znikająca jeszcze przed północą, nie mam jej.

Nie mam nic przecież.

Miejsce, które DOM nazywam.

Od horyzontu po horyzont, niebieską płachtę aksamitu przetykaną różowo-żółtą nitką.

Ciepły koc.

Sen.

Ciebie.

Rzeczywistość, którą razem tworzymy jak nowe domy w SIMSach.

Previous Post Next Post

You Might Also Like