Oscarowe love whiplash
DZIENNIK, Uncategorized

Oskarowe Love „Whiplash”

Uzupełniam zaległości filmowo-oskarowe. NA KANAPIE, to chyba najobszerniejszy jak dotąd dział na blogu, tak, zdecydowanie muszę nad tym popracować. Wiecie jak to bywa, wraz z działem na kanapie rośnie także tyłek, taka życiowa zależność, niezależna od miejsca, wieku i orientacji. Z drugiej strony obejrzenie filmu, który nie marnuje twojego czasu, to czas dobrze zagospodarowany i mile spędzony, którego za nic się nie żałuje. Ale dość już o pierdółkach, przejdźmy do części oficjalnej, filmu WHIPLASH.

Gdybym miała jednym zdaniem opisać ten film, to może udałoby wam się usłyszeć mój głos w tłumie wołającym „Najlepsza rola drugoplanowa dla J. K. Simmonsa”. Może nie brzmi to jak najlepszy opis całej produkcji, ale prawda jest taka, że to właśnie Simmons robi ten film. Rola „psychopaty”/nauczyciela muzyki zagrana tak, jakby Pan Simmons przez całe życie nic innego nie robił. Oglądając czułam się jakbym to ja zaraz miała się rozbeczeć i wybiec z sali. Mocna, wyrazista postać, która mimo wszystko wzbudziła pewną dozę mojej sympatii.

Nie chcę zdradzać fabuły, ale zachęcam was do obejrzenia tego filmu, tej roli, bo przecież nie jest do końca tak, że Fletcher (rola grana przez Simmonsa) był na swój własny sposób szurnięty i koniec historii.

W Whiplash na pewno nie znajdziecie żadnych gwiazd kina, walk, szybkich aut, strumieni krwi, no może trochę, zwrotów akcji, zaskakujących scen, różowych słoni i miłości, która wyrywa serce z piersi. To film o życiu, którego każdy z nas mógłby doświadczyć. Sekwencyjne poukładane klatki ukazujące nam życie pewnego ucznia, który miał ambicje być najlepszym muzykiem.

Oglądając zastanawiałam się co wyróżnia głównego bohatera cichego chłopaka, który ma marzenie. Pierwsza w oczy rzuciła się ambicja, jednak to nie do końca było to. Później dążenie do celu, odwaga, determinacja, chęć bycia kimś i siła charakteru lub zwykła głupota by postawić wszystko na jedną kartę, poświęcić wszystko i wszystkich, także siebie. Czy się opłaciło?

Muzycznie film pozostaje w klimacie jazzu, więc dla osób, które jak ja nie słuchają tego gatunku muzyki jest to szansa na zapoznaniem się i może nawet polubienie niektórych kawałków. Dzięki takim filmom człowiek może oswoić się z gatunkami muzyki, z którymi wcześniej nie było mu po drodze.

Dodatkowo na słowa uznania zasługuje ostatnia ze scen z solówką głównego bohatera. Scena, przez którą chłopak chce opowiedzieć nam wszystko czego się nauczył, czego doświadczył, czego doznał, z czym walczył i z czego zrezygnował. Trzy minuty pełne emocji, które spotykają się nagle w jednym miejscu i czasie by eksplodować na scenie. Główny bohater chce udowodnić nie tylko sobie ale i nam, wszystkim, że jesteśmy w stanie przeskoczyć poprzeczkę, którą sami sobie ustawiamy. Może czasem za wysoko? Czasem pewnie zbyt nisko.

Nieskomplikowany obraz przedstawiający ludzi, którzy dokonują niezwykłych rzeczy.  W tym filmie główne role grają emocje, reszta to tylko tło. Moja ocena to 5/5.  Ktoś odebrał film podobnie, czy to zupełnie nie to?

Previous Post Next Post

You Might Also Like