Neil Gaiman do trzech razy sztuka
DZIENNIK

Neil Gaiman do trzech razy sztuka

Kto zrozumie angielskich pisarzy. Mocno trzymam się na krześle gotowa na krytykę jaka zaraz wręcz powinna na mnie spaść, i której otwarcie oczekuję. Ale pozwólcie, że zacznę od początku, nie będzie zbyt długo, obiecuję. Gaiman to autor o którym słyszałam dużo i często, a ponieważ były to same same przychylne opinie postanowiłam zrobić stanowczy krok. Chciałabym dodać, że częściowo winię wydawnictwo za tak ładne wydawanie książek, że nie można się im oprzeć (sorry MAG). Tak więc kupiłam piękną, czarną, w twardej oprawie i obwolutą, pierwszą z książek.

Continue Reading

pierwszy post roku 2017
DZIENNIK

pierwszy post roku 2017

Jestem mistrzynią w zaczynaniu od nowa. W zaczynaniu od początku i to, jak się okazuje, nie jest najgorsze. Bycie upartym ma swoje dobre strony. Nagle dajesz sobie nową szanse i czystą stronę. Nigdy nie przegrywasz, wstajesz i idziesz dalej. Myślę czasem gdzie bym teraz była gdyby nie to, że jestem uparta jak osioł. W której z tych wielu nieprzyjemnych sytuacji poddałabym się i schowała. Zaprzestała nawet myślenia o tym, co bym chciała zrobić. Zawsze jest coś do zrobienia. Jest już szesnasty dzień nowego roku, wszystkie listy z postanowieniami już pewnie spisane, ale kto nadal się ich trzyma, teraz w tym szesnastym dniu?

Continue Reading

Podsumowanie jesiennego wyzwania foto z Jest Rudo
DZIENNIK

Podsumowanie jesiennego wyzwania foto z Jest Rudo

Cześć, cześć! Wpadłam na podsumowanie jesiennego wyzwania foto z Jest Rudo i by dotrzymać tradycji jestem jak zwykle na ostatnią chwilę. Jestem już weteranem w tych wyzwaniach, ale z roku na rok jest mi chyba coraz trudniej. Zwykle zadanie obejmowało zrobienie 30 zdjęć na podane przez autorkę tematy, czasem do tematu dodana była również technika w jakiej powinno zostać wykonane zdjęcie. W tym roku zasady też nieco się zmieniły i tematów było 15, a trudność polegała na tym by znaleźć swój styl, wypracować swój własny charakter fotografii.

Continue Reading

dlaczego nie piszemy listów
DZIENNIK

dlaczego nie piszemy już listów?

La Linea de la Concepción, 11.11.2016r.

Powoli zapominamy jak się pisze. Zrobienie listy zakupów nagle okazuje się wyczynem, więc robimy ją w telefonie, a i tak zapominamy do niej zajrzeć. Już dawno zapomnieliśmy jak to jest dostać zwykły list (tak, to całkiem co innego niż kartka od babci na święta). Zastanawiam się kiedy zgodziliśmy się wymienić papier i pióro na klawiaturę i dlaczego się na to zgodziliśmy. Tak, jasne, długie listy można pisać na komputerze, list miłosny z serduszkiem w tytule, ale nie oszukujmy się, kto tak robi. E-mail służy nam tylko do szybkiej wymiany korespondencji, zwykle zwięzłej treści, która ma załatwić sprawę. Komputer nie oddaje emocji. My nie oddajemy ich pisząc na nim.

Continue Reading

tworzyć dla siebie
DZIENNIK

tworzyć dla siebie

Powroty do bloga są ciężkie. Ten czas to taki kac moralny, usprawiedliwianie się przed sobą, uczucie bezsilności i złość. Niepisanie rozleniwia, spowalnia myśli, zostawia mnie w tyle. Zamiast pisać mam luki, tu wyjazd, tam choroba. Czy się użalam? Nie. Piszę jak jest. Codzienność zjada nas po trochu. Codziennie robimy wiele rzeczy i jeśli na wszystko nie starcza, to mamy pretensje do siebie, że nie wystarczająco się postaraliśmy.

Continue Reading