Jak sprawnie uporać się z przeprowadzką?
DZIENNIK

Jak sprawnie uporać się z przeprowadzką?

W ostatnim czasie żyłam, oddychałam, jadłam i spałam przeprowadzką do nowego mieszkania. Tak się cudownie złożyło, że przeprowadzka odbywała się drzwi w drzwi, więc było to wielkie ułatwienie. Nie znaczy to jednak, że sama przeprowadzka była łatwa. Nadal nie wyobrażam sobie przenosić wszystkich naszych rzeczy gdzieś na drugi koniec miasteczka w walizkach w czterdziestostopniowym upale dlatego, nawet jeśli nie jest to lokalizacja idealna, cieszymy się z tej zmiany. Podczas tych dni uderzyło mnie (dosłownie chlasnęło w twarz) jak wiele rzeczy może zgromadzić jeden człowiek. Przyczajone w każdym kąciku, na dnie szafy i szuflad, w pudełkach, pudełeczkach, między szafami i w każdej dziurze. Korzystając z okazji, postanowiłam: czas na porządki i zmiany. Dlatego dzisiaj serwuję wam pięciu głównych prowokatorów tego wpisu.

Jak sprawnie uporać się z przeprowadzką? Czyli przeprowadzka w 5 krokach!

Na pierwszy ogień zabierz się za:

1.Segregatory, teczki i szuflady. Czyli papiery, paragony, faktury, gwarancje i reszta. Tak, to jest zdecydowanie najmniej przyjemna część programu ale satysfakcja jaką daje rozprawienie się z tym całym stosem papierzysk jest po prostu bezcenna. To jak zrzucić 5 kilo po maratonie. Wiadomo, że łatwiej jest wrzucić wszystko do pudła i zapomnieć, ale na jak długo? Przyjdzie czas kiedy to pudło zacznie cię straszyć po nocach, a nie daj boże gdy zajdzie potrzeba jednak coś z stamtąd wygrzebać, jednym słowem – POWODZENIA. Lepiej od razu to wszystko ogarnąć. Wyrzucić gwarancje które już są nie ważne czy instrukcje po sprzętach których już dawno nie mamy, faktury które mają ponad 5 lat też mogą iść na śmietnik, pamiętajcie tylko by usunąć z nich wasze dane.

2. Naczynia. Wyrzuć stare, obtłuczone talerze czy kubki (oczywiście poza ukochanym kubkiem z dzieciństwa nawet jeśli jest bez ucha). Wyrzuć niepełną zastawę czy taką, która nigdy Ci się nie podobała. Zapytaj, może przyda się komuś ze znajomych czy sąsiadów albo zostaw w starym lokum, może przydadzą się nowemu lokatorowi. Jeśli jednak właściciel nie życzy sobie by coś zostawiać, to wynieś na śmietnik, może ktoś na tym jeszcze skorzysta, ty na pewno. Otrzymasz w nagrodę nową przestrzeń na nowy ukochany półmisek czy kubek który będzie cieszył oko. No i twoje plecy na pewno podziękują Ci podczas przeprowadzki.

Trzecie (moja ulubione):

3. Książki. To powinien być całkiem osobny wpis, bo książki są super i tak sobie je ukochałam, że ciężko mi się ich pozbywać. Od jakiegoś jednak czasu postanowiłam sobie być ponad to i bez żalu pozbywać się takich, które mi się nie szczególnie podobały, których nie chcę widzieć w swojej przyszłej idealnej biblioteczce. I tutaj tak jak poprzednio, najprościej popytać wszystkich w około, czy nie mieli by ochoty czegoś przygarnąć. Książki, które nie znajdą nowego właściciela zwykle podrzucam na bookcrossing w różnych miejscach Wrocławia lub idę do biblioteki publicznej i pytam czy czegoś nie chcą. Jeśli nie, to pytam czy mogę książki zostawić na bibliotecznej półce książek za „grosik”. Dochód ze sprzedaży tych książek zasila budżet biblioteki na kolejne nowe książki, więc to świetna sprawa.

4. Skarpetki i bielizna. To bardzo okrojona wersja punktu, który powinien brzmieć szafa z ubraniami. Celowo pomijam aspekt pełnej szafy i syndromu „nie mam się w co ubrać”, bo nic w świecie nie potrafi tak zirytować, zwłaszcza z rana, jak brak drugiej skarpetki do pary albo takiej bez dziury, zwłaszcza gdy się śpieszysz. Problem pojawia się już gdy przychodzi do segregowania po praniu, więc czasem jedna skarpetka jest już wyprana w szafie, a druga zawieruszona nadal leży w praniu. Przeprowadzka to cudowny środek na całe zło. Wszystko co stare, na dnie szuflady, nie zakładane sto lat, z dziurą czy przetarciem, za małe – OUT! Nowa szuflada Ci podziękuje, a ty zyskasz dodatkowe 10 minut rano na śniadanie.

Ostatnie i koszmarne to nic innego jak:

5. Kosmetyki. Tydzień czy dwa przed przeprowadzką, to dobry moment na zużycie resztek szamponów, odżywek, kremów i balsamów. Nie ma sensu nosić prawie pustych butelek z jednego miejsca w drugie. To też dobry czas na sprawdzenie czego już nam brakuje, co się nie sprawdziło i co dokupić. Wszystko sprowadza się do tego by było mniej ale i zarazem lepiej.

To bardzo podstawowa lista, ale nie raz już się przekonałam, że czasem najbardziej oczywiste oczywistości nie są jednak tak oczywiste, if you know what i mean ;) Dla mnie te 5 punktów tworzyły rzeczy pierwszego kontaktu i myślę, że dobrze się z nimi rozprawić nawet gdy nigdzie się nie przenosimy, tak po prostu dla nas. To przecież całkiem niezły wstęp do oczyszczania swojej przestrzeni wokół. Słyszałam, że w uporządkowanej przestrzeni lepiej się myśli, właśnie to sprawdzam :P See ya ludziki :)

Previous Post Next Post

You Might Also Like