Pierwszy krok do lepszego życia
DZIENNIK

Pierwszy krok do lepszego życia

Żyjąc w zatrutym środowisku, wśród osób z poważnymi uzależnieniami jest tak, że albo na ich przykładzie zaczyna się podążać tą samą drogą, by po kilku latach obudzić się uświadamiając sobie, że staliśmy się tymi samymi osobami, które nas uciskały i nie mieć pojęcia od czego tak właściwie to wszystko się zaczęło, albo jest się ich zupełnym przeciwieństwem. Obraz w treści 1

Między tymi dwoma opcjami istnieje jeszcze całe mnóstwo innych odcieni szarości, jednak w mniejszym czy większym stopniu sprowadzają się one do tego samego, do waszego być albo nie być. Na moje szczęście ja wybrałam tą drugą opcję.

Pierwszy krok do lepszego życia

Ciężko jest o tym pisać. Ciężko jest się do tego przyznać, ale ja też dopiero niedawno zrozumiałam jak ważne jest odizolowanie się, odcięcie od takiego otoczenia. Prawdopodobnie nie napisałam nic bardzo odkrywczego, mimo to chcę by przekaz był jasny.

Dlaczego?

Ponieważ zbyt często okazuje się, że osoby żyjące w toksycznych środowiskach nie zdają sobie sprawy z tak oczywistych rzeczy i tkwią w jakiejś alter rzeczywistości o długo za długo.

Znam wszystkie wymówki, usprawiedliwienia i tłumaczenia typu: „to nie takie proste”, „chciałabym, ale …”, „nie mam warunków/perspektyw/możliwości/pieniędzy…*” wiem i znam, sama je wszystkie przerabiałam. Usprawiedliwiałam się przed samą sobą, nie słuchałam osób, które już dawno radziły „wyprowadź się”. Te słowa zawsze budziły we mnie jakiś nieuzasadniony wewnętrzny sprzeciw „Ale jak to? Wynająć mieszkanie? Przecież mam gdzie mieszkać. Pokój? Przecież mam własny. Mieszkać z kimś? Nie ma szans. Gdzie? Co? Jak? Mam gdzie mieszkać przecież. Co to będzie jak bym się wyprowadziła? Wszystko się zawali.” Te myśli przychodziły nawet jeśli doskonale wiedziałam jak mieszkam i z kim. Wiedziałam, że to mnie dobija, truje, męczy, ale i tak nie chciałam przyjąć tego do siebie. Zawsze było „przecież mam gdzie mieszkać”. W całej tej sytuacji najśmieszniejsze było to, że odkąd pamiętam marzyłam o tym by jak najszybciej wyrwać się z tej matni, a jak na ironię sama zamknęłam się w tej ciemniej, zardzewiałej klatce.

Jak bardzo się myliłam i jak wiele czasu zmarnowałam wiem tylko ja.

Dzisiaj piszę dla was i do was, do wszystkich którzy może tak jak jeszcze niedawno ja, siedzą w miejscach, które ich dobijają i niszczą, z osobami, które podcinają skrzydła, umacniając w was BŁĘDNE przekonanie, że nie jesteście wiele warci, że sami nie dacie rady. Nie słuchajcie tych bredni. Ruszcie się, podejmijcie wyzwanie, walkę o siebie, o swoje dobro. Zmieńcie otoczenie, przenieście się, odetnijcie i nie dawajcie adresu tym, od których uciekacie. Nie jest to najprostsza decyzja, ale jest tą najlepszą, możecie mi wierzyć. Z perspektywy czasu wiem, że to czy się uda zależy tylko od tego czy i jak mocno się czegoś chce.

Na początku nie będzie łatwo, sama decyzja o oderwaniu się od tego co nas truje nie sprawi, że cały świat w jednej chwili zmieni się na lepszy. Jednak spokój jakiego doświadczycie, możliwość poukładania siebie od nowa i spokojny sen zrekompensuje wam wszystkie ewentualne przeszkody i niedogodności.

To właśnie od tego momentu rozpocznie się wasz czas, wasze nowe życie. Odważcie się. Warto.

* niewłaściwe skreślić
Previous Post Next Post

You Might Also Like