Browsing Tag

moje

wiersz na dzień kobiet
INACZEJ

Wiersz na dzień kobiet – do niej

Nie znam osób które czytają wiersze, serio. Możliwe, że nikt się do tego nie przyznaje, ale czytanie poezji to naprawdę fajny sposób na rozmowę. Nie trzeba rozprawiać o całej wielkiej księdze, tylko przekazać swoje spojrzenie na kawałek tekstu, swoją interpretację, jak na lekcjach języka polskiego w podstawówce :)

Continue Reading

jeszcze jeden dzień
INACZEJ

jeszcze jeden dzień czyli wiersz na koniec lata

Już prawie koniec lata i wzięło mnie na pisanie wiersza. Czasem tak mam, że coś wpadnie do głowy i trzeba to ubrać w słowa, bo inaczej nie wyjdzie. Wiersz nazwałam jeszcze jeden dzień, bo zawsze jest jakiś kolejny, następny, jeszcze jeden dzień. Nie mam pojęcia skąd to co pisze przychodzi mi do głowy. Chciałabym by było to w jakiejś mierze przewidywalne, ale widać moja muza jest kapryśna. Przychodzi i odchodzi kiedy chce, często trzaskając drzwiami ;) Zapraszam więc na chwilę z moją poezją, może akurat przypadnie wam do gustu, a może coś przypomni.

Continue Reading

INACZEJ

Nic.

Nie mam odrostów i rozstroju nerwowego. Nie mam w sobie złości, która mogłaby przerodzić się w gniew i jak zerwany z łańcucha pies ugryźć sąsiada w nogę. Nie mam cierpliwości w nierobieniu niczego. Nie mam myśli – mało nie mam. Nie mam małych radości i olbrzymich smutków, bo każda moja radość jest wielka, a każdy smutek do pokonania. Nie mam kołtunów w głowie, kłębiących się chmur płynących po płaskim niebie z plastra na dziecięce rany. Nie mam wspomnień złych, nauczyłam się je zamykać w szufladzie z napisem CUKIERKI bo w głębi każdy z nas wie, że cukierki to prawdziwe zło. Nie mam weny śpiewającej mi co rano do ucha jak grecka muza. Rozkapryszona mała dziewczynka, córeczka swojego ego, księżniczka pojawiająca się na balu próżności i znikająca jeszcze przed północą, nie mam jej.

Continue Reading