What makes me going?

You know, it is not like it is the first time when I start something, failing and after some time starting again, actually it is not even the hundredth time around. Someone could say life is not only about success even if it is what we want the most. Life is just life. No regrets, no life. Not so long ago while scrolling Instagram I stomped on a quote…

Weak people seek revenge
Strong people forgive
Smart people ignore

It looks like I always was the strong one, always forgiving and forgetting, always there for everyone no matter how much bad they did to me. With my blog, my passions was the same. There always was someone kind enough who said something what made me want to give up and just leave all of it. There always was someone who knew better how to do my thing, always some good helper with snake tongue. Almost two years later, here I am again, not stronger, but smarter, ignoring all good advices what I should and what I should not do. Starting from scratch… maybe a little bit scared but at the same time a little bit happier. I spent so much time realizing that I don’t need to do all the things that other people do to be happy with myself. I understand that I have everything I need in myself to keep going the way I think is best for me. So here I am, smarter, lighter, thinking about things that are important to me. Me, me , me… for the first time I am not scared to repeat that it is me in the first place and I should try the hardest to make myself happy. So what makes me going? I think it is the new found faith in myself.

What makes You going guys, hmm?

See ya, K

Co sprawia, że się nie poddaję?

Wiecie, to nie tak, że zaczynam coś pierwszy raz, nie udaje się i po jakimś czasie zaczynam od początku. Takich razów to było już chyba z milion jak nie więcej. Ktoś mógłby powiedzieć, że życie nie składa się z samych sukcesów nawet jeśli to jest to, czego byśmy sobie najbardziej życzyli. Życie to życie. Brak porażek sprawiłby, że stalibyśmy w miejscu i się nie rozwijali. Jakiś czas temu, przeglądając Instagram, trafiłam na jedną myśl:

Słabi ludzie szukają zemsty
Silni ludzie wybaczają
Mądrzy ludzie ignorują

Wygląda na to, że ja zawsze byłam silną osobą, wybaczającą, zawsze dla wszystkich, nieważne jak dużo zła ktoś mi w życiu wyrządził. Z moimi pasjami było tak samo. Zawsze znalazł się ktoś „życzliwy” kto powiedział coś co sprawiało, że chciałam rzucić wszystko w cholerę. Zawsze był ktoś kto wiedział lepiej ode mnie co i jak powinnam robić. Prawie dwa lata później, jestem ponownie tutaj, nie silniejsza, ale mądrzejsza, ignorująca wszystkie „dobre rady” co i jak powinnam robić. Zaczynając od początku… może trochę przerażona, ale też szczęśliwsza. Spędziłam masę czasu by uświadomić sobie, że nie muszę robić wszystkiego tak jak to robią inni by być szczęśliwsza ze sobą. Zrozumiałam, że mam wszystko czego potrzebuję, w sobie, w środku, by robić to co chcę, tak jak chcę. Więc jestem z powrotem, mądrzejsza, lżejsza, myśląc o rzeczach, które są ważne dla mnie. Ja, Ja, Ja… po raz pierwszy nie boję się powiedzieć, że to ja jestem osobą, dla której powinnam pracować najciężej i zawsze stawiać na pierwszym miejscu. Więc, co sprawia, że się nie poddaję? Myślę, ze to nowo odnaleziona, ale też trochę wypracowana wiara w siebie i swoje możliwości.

Hej, daj mi znać co sprawia, że ty się nie poddajesz :)

See ya , K