dlaczego nie uczymy dzieci tolerancji
DZIENNIK

Dlaczego nie uczymy dzieci tolerancji?

Środa wieczór, słońce już nisko i daje odpocząć, wracamy z zakupów. Idąc wąskimi uliczkami na skrzyżowaniu wychodzi przed nas dziewczyna, trzyma przy uchu telefon, nie słyszę by rozmawiała. Idzie dość szybkim krokiem. W mnie pyta – widziałaś? To dziewczyna czy chłopak? Chwila konsternacji z mojej strony, czy to kolejna seria podchwytliwych pytań towarzysza, rzucam okiem na osobę już w pewnej odległości od nas i mówię:

– Dziewczyna, no jak chłopak. Krótkie pudrowo-różowe spodenki, jasna dopasowana koszulka, na stopach najzwyklejsze japonki, długie farbowane blond włosy związane w kucyk, jakieś bliżej nieokreślone nakrycie głowy, kaszkiet, może beret. Zwykła dziewczyna. W nie przekonany:

– No nie wiem, wyglądała jak chłopak.

Oglądam się jeszcze raz. – Nie wiem, nie widziałam twarzy, może transwestyta. Odpowiadam kończąc rozmowę.

W tej samej chwili wyprzedza nas dwóch chłopaczków na rowerach, a na oko siedmioletni chłopiec biegnie z nimi, śmieją się. Śmieją się głośno coś do siebie krzyczą, coraz szybciej skracając dystans miedzy nimi a dziewczyną. Towarzysz mówi, że może jej dokuczają, patrzę i mówię, że chyba nie, może w coś się bawią. Spoglądam kolejny raz na dziewczynę z telefonem i na siedmiolatka, który zdążył się już zbliżyć do niej i widzę coś co mnie zatyka. Ten mały chłopaczek, z całej swojej siły kopie dziewczynę w nogę i ucieka z pozostałymi dwoma śmiejąc się. Dziewczyna ani drgnęła, szła dalej z telefonem przyciśniętym do ucha.

Nie potrafię opisać jak bardzo się we mnie zagotowało, jak mnie to zabolało i jak chwile później było mi przykro. W całym swoim życiu nigdy nie widziałam nic podobnego. Słyszało się o atakach, o prześladowaniu i paleniu tęczy w radiu czy w TV ale to zawsze było echo jakiś zdarzeń, które przecież nie dzieją się tutaj, tylko gdzieś tam. W Madrycie, nie było dnia byśmy nie mijali jakiejś homoseksualnej pary idącej ulicą za rękę. To co wydaje się niemożliwe w Polsce, tutaj było czymś normalnym i aż mi głupio przyznać patrzyłam się na takie pary, nie nachalnie, nie długo, po prostu z ciekawością małego dziecka, które doświadcza czegoś po raz pierwszy.

Tym bardziej nie mieściło mi się w głowie, co zobaczyłam, wiem, nie zareagowałam właściwie, powinnam złapać tego gówniarza i mocno nim potrząsnąć, zaprowadzić do rodziców i zapytać czy wiedzą co wyrabia ich ancymonek. Jednak nie zrobiłam nic, zostałam zaskoczona, zamurowało mnie, nie spodziewałam się okrucieństwa ze strony siedmiolatka.

Dlaczego nie uczymy dzieci tolerancji?

Zastanawiam się teraz, kim są jego rodzice, czy oni wpoili mu taką nienawiść? A jeśli tak, to jak to wyglądało. Robili mu szkice w bloku rysunkowym, że pan w sukience czy w różowych szortach to be, trzeba kopać i wyzywać? Nie mieści mi się w głowie zaszczepianie w dziecku nienawiści do drugiego człowieka jakkolwiek by nie wyglądał, jakiekolwiek inne miał by wyznanie, poglądy czy orientację seksualną.

Jeśli nikt Ciebie nie krzywdzi, nie obraża, nie wytyka, nie narusza twojej prywatnej przestrzeni, twojej nietykalności, to dlaczego Ty to robisz?

Czy naprawdę tak będzie wyglądać przyszłość? Z jednej strony walczy się o prawa mniejszości, o poszanowanie odmienności, a z drugiej będziemy się kopać, wyzywać i opluwać nawzajem? Dlaczego tak dużej liczbie osób przeszkadza jak osoby tej samej płci idą razem za rękę ulicą. Zrobili coś, uderzyli, zaczepili, obrazili. Nie? To z jakiej racji ty robisz to im. Jesteś nadczłowiekiem bo urodziłeś się heteroseksualny?

Nie rozumiem.

Skręcając za następny róg myślałam o tej dziewczynie, chłopaku, whatever. Jak bardzo musiało go zaboleć, ile siły potrzebował ten człowiek, by zacisnąć zęby i iść dalej. Czy rozmawiał przez telefon z kimś kto go wspierał i mówił, że da radę i tym razem? Jak musi wyglądać jego życie w mieścinie gdzie byle dzieciak biega za nim? Dlaczego nie zareagował na ten atak. Może ból fizyczny łatwiej znieść niż usłyszane słowa, siniak szybciej się zagoi, może właśnie dlatego w tamtej chwili unikał konfrontacji, by nie dać się zranić bardziej niż to konieczne.

Previous Post Next Post

You Might Also Like